Aby zacząć cokolwiek pisać o Indiach, musimy przywołać suche fakty, uzmysławiając Wam skalę:) Indie zamieszkuje 3-krotnie więcej ludzi na 3-krotnie mniejszej powierzchni względem Europy. Składa się z 29 stanów, a każdy z nich jest jak gdyby odrębnym krajem, często z innym językiem, zwyczajami, obrzędami, potrawami, a nawet alfabetem. Czystym Hindi porozumiewa się zaledwie 20% populacji w Indiach. Językiem uniwersalnym zatem jest tam..angielski. Niezwykle trudno jest mówić o Indiach ogólnie, bo co stan, to inna bajka 😊 To zupełnie tak, jakby pisać jednocześnie o Norwegii, Polsce i Portugalii. Jak tu znaleźć jakiś wspólny mianownik 😃? Spróbujemy jednak pokazać Wam namiastkę Indii, której my doświadczyliśmy. Spójrzcie na nie przez moment naszymi oczami, które rejestrowały tam setki informacji i dziesiątki bodźców na minutę 🙂 🙂 🙂

Dla nas Indie okazały się bardzo inspirujące i to pod wieloma względami. Początkowo mieliśmy w planach, aby zostać tu 1,5 miesiąca, a tymczasem przeciągnęło nam się do 3 miesięcy! I uważamy, że kolejne 3, to byłoby nadal zbyt mało, aby je poznać i zrozumieć :). W Indiach znajdziecie wszystko, czego tylko potrzebujecie i o czym marzycie. Wszystko zarówno na wypasie jak i w wersji najuboższej – w zależności od możliwości finansowych jak i stylu w jakim lubi się podróżować. Dla nas Indie, to kraj mango i papai😊 Głównie tymi dwoma owocami zajadaliśmy się obficie! To tutaj pierwszy raz jedliśmy nietypowy owoc, który jest największym owocem rosnącym na drzewie – jack fruit. Indie to również zagłębie męskich koszul! Mało kto chodzi tu w zwykłych t-shirtach, serio. Wszyscy mężczyźni lubują się w koszulach z kołnierzykiem..elegancko 😀 To kraj, którego symbolami są: czaj, chilli, chapatti. Czaj to nic innego jak herbata z mlekiem, cukrem i domieszką przypraw. Chilli to pikantna papryka, która króluje w 90% dań i przekąsek! Chapatti to takie mączne placuszki pełniące funkcję chlebka. Tu kawę i herbatę na wynos dostaje się w woreczku 😊 Zawsze są one serwowane z mlekiem i cukrem. Jeśli więc jesteś fanem małej czarnej z ekspresu, to musisz się przestawić. W tej części świata zwyczaj picia kawy jest po prostu inny. Zresztą i tak na łeb bije go zwyczaj picia wspomnianego wyżej czaju 😉 Fast fooda pakuje się w gazetę. Gazeta świetnie też pełni rolę obrusa czy serwetki – w zależności od potrzeby. Generalnie jedzenie w Indiach jest bardzo pikantne i tłuste. Zauważyliśmy, że lubią skrajności – jak coś ostrego, to tak, że płaczesz jedząc, jak słodkiego, to tak że aż Ci pulsują zęby, a tłuste tak, że aż cieknie po rękach jak mocniej ściśniesz 😀 Kobiety chodzą tu ubrane na 3 sposoby. Pierwszym z nich jest kolorowe sari, drugim dłuższa, kolorowa tunika z materiałowymi spodniami, tworzącymi komplet a trzeci, to zachodnioeuropejski styl, typowy dla większych aglomeracji takich jak Bombai, Kalkuta czy Chennai. Mężczyźni w całym kraju, a szczególnie na południu, gdzie upały są niemiłosierne zamiast krótkich shortów, chodzą obwiązani chustami… Wyglądają w nich jak w długich spódnicach. Podobno jest to bardzo wygodne i przewiewne, ale Maciek ostatecznie nie spróbował 🙂 W miejscach najgorętszych, tam gdzie ciężko się oddycha, popularne jest również używanie parasoli, które chronią przed słońcem. Siedzenie po turecku jest powszechne nawet na krzesłach, kanapach czy w pociągach.Dużo też siedzi się na podłodze. Normą też jest tu publiczne bekanie, spluwanie, ciamkanie i pierdzenie bez chociażby cichego „sorry” 😉 Wyznaje się po prostu zasadę, że co niezdrowe dla organizmu powinno jak najszybciej go opuścić. Trudno się z tym nie zgodzić 🙂 Czasem jednak nie mogliśmy powstrzymać się od śmiechu, gdy podczas rozmowy ktoś znienacka siarczyście akompaniował wcale nie dyskretnym odgazowaniem i bez żadnej reakcji nieprzerwanie dalej nam coś tłumaczył 🙂 Poza tym wszyscy z założenia pchają się niemiłosiernie. To nic, że jest kolejka, to nic, że pociąg przyjedzie za 20 minut… Z czasem nie wytrzymywaliśmy i zwracaliśmy grzecznie uwagę jednak ich reakcja zawsze była taka sama – kompletne zaskoczenie i udawanie, że zrobili to niechcący 😉 Mimo tego ludzie są tu raczej pomocni i mili, choć często też wprowadzają w błąd. Nigdy nie powiedzą Ci, że czegoś nie wiedzą, prędzej wymyślą coś na poczekaniu niż usłyszysz od nich: „I don’t know”. Hindusi wiedzą wszystko, podobnie jak Polacy 🙂 Zaobserwowaliśmy również, że charakterystycznie machają głową, co może oznaczać zarówno odpowiedź twierdzącą, jak i przeczącą. I bądź tu człowieku mądry i zgaduj co odpowiadający ma na myśli 🙂 Poznaliśmy również ciekawe określenie: „Same same but different”. Słyszeliśmy setki razy, że coś jest mega podobne do czegoś, ale jednak jest inne i przez to cena też jest odmienna. Ciekawe :)…na tyle utkwiło nam to w pamięci, że sami tak niejednokrotnie odpowiadaliśmy 🙂 Nie trudno będąc w Indiach nie załapać się na któryś z festiwali. Jest ich naprawdę sporo. Często mieliśmy wrażenie, że nawet sami zainteresowani nie bardzo wiedzieli do końca co świętują i jaka jest tego przyczyna. Gdy na ulicy zaczepisz tu jedną osobę, zaraz zbiega się wianuszek gapiów aby pomóc, doradzić lub zwyczajnie popatrzyć 😉 Albo mieliśmy pecha, albo ludzie na swoich stanowiskach są raczej mało kompetentni. Rzadko udzielają konkretnych odpowiedzi na pytania i wszystko strasznie długo trwa. Dezinformacja, to niestety przyczyna naszych częstych frustracji w tym kraju 😉 Każdy mówi co innego nawet w prostych kwestiach jak gdzie jest toaleta. Śmieci są wszędzie, ludzie śmiecą na potęgę, a koszy na śmieci to można ze świecą szukać. Są tu zatem doskonałe warunki dla szczurów, które najczęściej widywaliśmy na stacjach kolejowych. W Indiach doświadcza się na każdym kroku wielkiej różnorodności i rozwarstwienia społecznego. Jest ogrom ubogich, żyjących na ulicy ludzi, żebrzących dzieciaków pod sklepami, w pociągach, ale zaraz w sąsiedztwie też jest przepych, bogactwo i życie ponad stan. Każdy z nas niejednokrotnie widział ubogich na ulicy, ale takiej ilości, która jest w Indiach nie ma chyba nigdzie indziej..bardzo smutne, a nawet bolesne…Handlarze tu standardowo zadają 3 pytania: „Skąd jesteś? Na jak długo przyjechałeś? Czy jesteś w Indiach pierwszy raz?” Dzięki temu szybko robią rozeznanie z kim mają do czynienia. W ich mniemaniu wszyscy Amerykanie, Brytyjczycy czy Niemcy to milionerzy. O Polsce raczej w życiu nie słyszeli, to możliwe, że zdzierali z nas tylko w 90% przypadków a nie w 100% :P? Poza tym długość pobytu również pozwala im przewidzieć Twój budżet, a to czy już byłeś w Indiach Twoją świadomość realiów i cen 🙂 Spryciarze 😉 Kilka pokoleń rodziny zamieszkuje często jeden duży dom. Panna młoda po ślubie przeprowadza się do domu rodzinnego męża. Rodzice dość mocno ingerują w życie młodych. Ma to na pewno swoje dobre i złe strony, ale dla nas na pewno jest to dość dziwne i nietypowe. Hindusi bardzo dbają o reputację swoją i rodziny. Ma ona ogromne znaczenie również przy doborze partnera/partnerki życiowej. Zamężne kobiety noszą zwykle strojne kolczyki, naszyjnik, a także kolczyk w nosie. Niech nie zdziwi Was widok babcinki z przebitym nosem (niekiedy nawet z lewej i prawej strony). Zazwyczaj mężatki zakładają również biżuterię na palcach u stóp. Ogólnie biżuteria jest tu baaaardzo popularna. A bransoletki są chyba ulubioną jej częścią. Nawet malutkie dziewczynki już od najmłodszych lat są ozdabiane bransoletkami na rękach i nogach 🙂 Ja ze swoim jednym jedynym, cieniutkim skromniutkim łańcuszkiem na pewno byłam postrzegana jako kompletnie nie znająca się na modzie osoba 😀 Niemalże jak jakaś uboga krewna 😉 Jest tu bardzo łatwo o wegetariańskie potrawy!!! Choć wbrew pozorom Hindusi jedzą też dość dużo mięsa. Myśleliśmy, że wyznawcy hinduizmu mięsa nie tykają, ale się myliliśmy 🙂 Chodzenie na boso nikogo nie dziwi. Czy to dworzec, pociąg, ulica czy sklep – nikt nie ma z tym żadnego problemu. Na ulicach jest bardzo dużo bezdomnych psów, krów, a nawet kóz i świń! Zauważyliśmy, że mężczyźni dbają tu chyba bardziej o swoje fryzury niż kobiety. Noszą grzebienie w kieszeni i regularnie korzystają z usług fryzjerów, którzy strzygą też brody i w pakiecie robią szybki masaż. Swoją drogą „salony fryzjerskie” są tu na każdym kroku. Popularne jest farbowanie siwiejących włosów, wąsów czy brody na…rudo 🙂 Podobno dlatego, że ten kolor pochodzi z naturalnych składników. W naszym odczuciu jednak ten kolor niekoniecznie pasuje do urody ciemnoskórych Hindusów 😉 Ale to oczywiście tylko nasza subiektywna opinia 🙂 Zaobserwowaliśmy za to niewielką różnorodność fryzur wśród kobiet. Prawie zawsze mają długie włosy zaplecione w warkocz, kitkę albo rozpuszczone. Różne długości i upięcia włosów są rzadkością. Używanie materiałowych chusteczek jest tu na topie 🙂 Specyficzne bardo kaloryczne jedzenie powoduje, że sporo osób jest tu otyłych – głównie są to kobiety! W Europie czytanie tradycyjnych, wielkoformatowych gazet odchodzi powoli w zapomnienie, za to tutaj na każdym kroku widać zaczytaną, przystającą gdzieś na uboczu osobę 🙂 Na terenie chyba całego kraju panuje SELFIE MANIA. Ludzie robią sobie selfie wszędzie! Każdy powód i miejsce jest dobre 🙂 A już wspólne zdjęcie z białym to niemalże jak spełnienie najskrytszego marzenia lub odhaczenie kolejnej atrakcji podczas pobytu w jakimś historycznym miejscu :D! Obcy ludzie podchodzą pojedynczo, ale i całymi rodzinami żeby zrobić sobie zdjęcie z turystą. Czasem trwa to naprawdę dość długo. Czasem małe dzieciaki się nas bały, ale rodzice uparcie i zawzięcie chcieli żebyśmy wzięli je na ręce do foteczki…?! Niesamowity jest misz-masz kulturowo-religijny w tym kraju. Czuć to na każdym kroku. Skala różnorodności jest rozpięta do granic możliwości – ateistyczna nowoczesność styka się tu z pradawnymi ‚holy baba’ mieszkającymi w buszu himalajskim z dala od cywilizacji. Kursy jogi i medytacji można znaleźć tu z łatwością prawie w każdym hostelu, a świątynie mija się niemalże na każdej większej ulicy 🙂 Obok siebie w pełnej zgodzie żyją muzułmanie, chrześcijanie, hindusi i wyznawcy buddyzmu. Obok kobiet w tradycyjnych, kolorowych sari z „odsłoniętymi boczkami” przechodzą muzułmanki przykryte od stóp do głów czarną burką, a jeszcze gdzieś z boku przemyka młoda dziewczyna w jeansowej katanie i obcisłych legginsach 🙂 Swoją drogą, że też nikt nie opatentował jeszcze sari z kieszonką na telefon. Kobiety zmuszone są do noszenia ich w rękach, co jest raczej mało wygodne 😉 Często mijaliśmy na ulicach przytulonych do siebie albo trzymających się za rękę mężczyzn w różnym wieku, pomiędzy którymi nie ma takiej bariery cielesnej jak w Polsce. W wielu domach nie ma lodówki, a temperatury w przeważającej części kraju są naprawdę wysokie, dlatego codziennie gotuje się na świeżo. Raczej nie jest praktykowana zasada „odgrzewania” tego, co zostało z obiadu 🙂 Hindusa bardzo łatwo można zdenerwować – szczególnie jeśli nie zgadzasz się na wygórowaną cenę za jakiś towar/ usługę 😀 Nie ma w nich takiego luzu i spokoju jak w Nepalczykach. Oczywiście mocno generalizujemy. Jest tu też oczywiście dużo uśmiechniętych, życzliwych i pozytywnych osób 😉 Oczywiście nie zmienia to faktu, że ludzie się gapią. Tak, gapią i to bez żadnego skrępowania 🙂 Potrafią stanąć i patrzyć się nieprzerwanie przez kilka, a nawet kilkanaście minut bez żadnej reakcji czy próby nawiązania kontaktu…Było to dla nas bardzo krępujące. Na ulicach bez wątpienia królują tuk tuki i motory. Są wszędzie!!! Pojawiają się i pojawiają się kolejne znienacka pomiędzy innymi pojazdami, włączają się niepostrzeżenie do ruchu i nie sygnalizują swoich manewrów. Jazda na pożyczonym skuterze w kilkumilionowym mieście Chennai, w godzinach szczytu była dla nas jedną z bardziej emocjonujących przygód w Indiach! Ogólnie rzecz biorąc są gościnni, ale też i bardzo ciekawscy. Trochę tak, jak bohaterowie uwielbianych przez nich mało ambitnych serialów telewizyjnych. Kasty to temat rzeka. Z tego, co wiemy, to oficjalnie podział ten został wycofany „z użycia”, ale pomiędzy ludźmi nadal można go czasami odczuć…szczególnie w mniejszych miejscowościach. Dla nas jest to temat dość kontrowersyjny, przeprowadziliśmy w Indiach wiele rozmów na ten temat i nadal wiele rzeczy jest dla nas niejasnych…w tym ta. Wolimy się zatem na ten temat nie rozpisywać 🙂 Na południu jest trochę czyściej, jest tu znacznie więcej kościołów katolickich i szpitali. A stan Kerala, to już w ogóle jakby nie Indie. Wszystko jakieś bardziej uporządkowane i sensowniejsze 😉 Zauważyliśmy też, że w wielu miejscach jest więcej obsługi niż wymaga tego konieczność. Mowa tu o restauracjach, sklepach, urzędach, szpitalach. Ba! Nawet w podmiejskim autobusie zdarza się, że jest kierowca i dwóch bileterów 😉 Pociągi są spoko, tylko często się spóźniają 😀 Ale tak na stacji jak i podczas drogi można zaopatrzyć się we wszystko czego potrzeba podczas czasem i dwu dniowej drogi 🙂

Moglibyśmy tak dalej i dalej, abyście poczuli choć odrobinę co oznacza natłok nieposegregowanych informacji 🙂 Tak czy inaczej Indie, poza tym, że były dla nas przeintensywną przygodą z tymi wszystkimi doznaniami, spostrzeżeniami i pięknymi miejscami, były przede wszystkim wyjątkowym miejscem, gdzie poznaliśmy dziesiątki jak nie setki wspaniałych ludzi (nie tylko hindusów), których długo będziemy wspominać! Z częścią z nich mamy nadzieję utrzymać kontakt i spotkać się jeszcze nie raz! A do Indii oczywiście, że jeszcze na pewno wrócimy:)

Więcej o naszych doświadczeniach, spostrzeżeniach i przemyśleniach dotyczących Indii znajdziecie standardowo w „Świat przez filtry” oraz 3 kategoriach „NAJ”  na stronie głównej 🙂

INDIE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *